Rośliny do ogrodu deszczowego: 5 gatunków na polskie warunki
Rośliny do ogrodu deszczowego, co sprawdza się w Polsce?
Wybór odpowiednich roślin to połowa sukcesu. Nie każda ładna bylina zniesie podmokłe podłoże, a potem tygodnie suszy. Polskie zimy potrafią być zdradliwe. Potrzebujemy gatunków odpornych, ale i ładnych dla oka.
Wylądowały tam modne trawy ozdobne. Nie przetrwały nawet jednego sezonu. Mylne założenie.
Tu sprawdzają się rodzime gatunki. Kosaciec żółty, toczeń wodny czy niezapominajka błotna. One znają polski klimat od podszewki. Do tego bodziszek błotny i wiązówka błotna. Moim zdaniem wiązówka to niedoceniana królowa takich miejsc. Pachnie obłędnie w lipcu.
Z bylin warto postawić na funkietki, ale te o zielonych liściach. Niebieskie i żółte szybko bledną w pełnym słońcu. Drobne paprocie też dają radę. I tu zaczyna się problem.
Trzeba pamiętać o strefach. Strefa głęboka (woda stoi) i strefa brzegowa (wilgotna, ale nie zalana). Dla tej pierwszej: pałka wodna, sit rozpierzchły. Dla drugiej: mięta nadwodna, tojeść kropkowana. Brzmi prosto.
A co z ozdobami? Krwawnica pospolita. Jej różowe świece przyciągają motyle. Działa bez zarzutu. Nie trzeba jej podlewać, nie marznie. Tu akurat nie ma pułapek.
Jakie gatunki wybrać do strefy zalewowej?
To miejsce to serce ogrodu deszczowego. Woda stoi tu czasem kilka dni. Nie każda roślina to wytrzyma.
Strefa zalewowa wymaga gatunków, które znoszą mokre stopy. Dosłownie. System korzeniowy musi radzić sobie z niedotlenieniem. Szukamy bylin bagiennych i łąkowych.
Szybko okazało się, że zwykłe maki tego nie zniosą. Trzeba było zmienić koncepcję.
Moim zdaniem najlepiej sprawdzają się trzy grupy. Kosaciec żółty to klasyk. Ma silne kłącza i piękne kwiaty. Działa jak naturalny filtr. Nie można zapomnieć o tojeści kropkowanej. Tworzy gęste dywany. Kwitnie na żółto.
Doskonałym wyborem jest też mięta nadwodna. Pachnie intensywnie. Odstrasza komary. Brzmi prosto. A działa.
Do tego warto dodać:
- sit rozpierzchły
- niezapominajkę błotną
- bodziszek błotny
Te gatunki radzą sobie nawet gdy woda zalewa je na 15 centymetrów. Nie gniją. Nie zamierają. Po prostu rosną dalej. Mało brakuje a można by powiedzieć, że im więcej wody tym lepiej.
Pamiętaj tylko o jednym: dno strefy zalewowej nie może być glinianym miską. Jeśli woda będzie stać tygodniami rośliny się uduszą. Trzeba zapewnić choć minimalny odpływ.
Rośliny do strefy przejściowej : wilgotnej, ale nie stojącej wody
Tu zaczyna się magia. Strefa przejściowa to miejsce, gdzie woda pojawia się po ulewie, ale po kilku godzinach znika. Nie ma zastoju. To grunt wilgotny, ale przewiewny.
Moim zdaniem większość ludzi popełnia błąd sadząc w tej strefie typowe rośliny bagienne. One gniją. Potrzebujesz gatunków elastycznych. Takich, które znoszą mokre stopy przez dwa dni, a potem tydzień suszy. Brzmi prosto? Niekoniecznie.
Wylali betonowe koryto, posadzili irysy. Po roku wszystko wyglądało marnie. Woda stała za długo, potem gleba pękała. Musieliśmy wymienić połowę roślin na kosztowny koszmar. Gdyby od razu postawili na sprawdzone byliny, oszczędziliby czas i pieniądze.
Co sprawdza się u nas w Polsce? Przede wszystkim:
- Tojeść kropkowana, kwitnie na żółto, lubi wilgoć, ale nie utonie w błocie. Rozrasta się szybko, więc daj jej przestrzeń.
- Kosaciec żółty, klasyk. Nie myl go z kosarcem syberyjskim, który woli bardziej sucho. Ten znosi przejściową wilgoć bez problemu.
- Firletka kwiecista, mało kto o niej pamięta. A szkoda. Drobne różowe kwiaty, liście srebrzyste. Wygląda delikatnie, ale jest twarda.
- Krwawnica pospolita. purpurowe kłosy, przyciąga motyle. U mnie w ogrodzie rośnie na granicy wilgotnej i suchej strefy. Trzyma się świetnie.
- Rdest wężownik, niski, do 30 cm. Liście ciemnozielone, kwiaty różowe. Idealny na obrzeża.
Pamiętaj o jednym. Te rośliny nie lubią stać w wodzie dłużej niż 48 godzin. Jeśli twoja gleba jest gliniasta i woda zbiera się na tydzień, to nie strefa przejściowa. To strefa bagienna. A co jeśli się okaże, że twoja działka ma akurat taki problem? Wtedy wracasz do szerszego kontekstu zakładania ogrodu deszczowego, bo zmieniasz całą koncepcję drenażu. Nie zawsze. Czasem wystarczy podnieść grządki o 20 cm.
Gatunki na skraj ogrodu deszczowego. strefa sucha
Skraj ogrodu deszczowego to miejsce niewdzięczne. Woda pojawia się tu rzadko. Głównie podczas ulewy. Potem ziemia szybko wysycha. Rośliny muszą radzić sobie w skrajnych warunkach. Niektóre gatunki świetnie to znoszą. Wysoki skraj rabaty był wręcz pustynny. Goździki i macierzanka poradziły sobie znakomicie. Przetrwały zarówno suszę, jak i chwilowe zalanie.
Moim zdaniem najlepszym wyborem są byliny okrywowe. Tworzą gęstą darń. Chronią glebę przed parowaniem. Do tego tłumią chwasty. Sprawdzą się tu:
- Macierzanka piaskowa (Thymus serpyllum) : niska, pachnąca, kwitnie na fioletowo
- Goździk kropkowany (Dianthus deltoides). różowe kwiaty, lubi sucho
- Rojnik pajęczynowaty (Sempervivum arachnoideum) : mięsiste liście, nie boi się słońca
- Kocimętka Faassena (Nepeta faassenii). sinoniebieskie kwiaty, przyciąga pszczoły
- Dziurawiec ozdobny (Hypericum calycinum), żółte kwiaty, szybko się rozrasta
Tu nie ma miejsca na eksperymenty z gatunkami lubiącymi wilgoć. Szybko zgniją lub uschną. Wybieraj rośliny o srebrzystych lub owłosionych liściach. To ich naturalna ochrona przed utratą wody. Dziwne? Działa. Z obserwacji kocimętka sprawdza się lepiej niż popularna lawenda. Jest bardziej odporna na polskie zimy. I kwitnie dłużej. Bez owijania w bawełnę : strefa sucha to test dla każdego ogrodnika. Ale efekty potrafią zaskoczyć.
Na co uważać przy doborze roślin do ogrodu deszczowego?
To nie jest tak, że każda ładna roślina się sprawdzi. W ogrodzie deszczowym panują ekstremalne warunki. Raz woda stoi po kostki. Innym razem gleba jest sucha jak pieprz. Roślina musi to wytrzymać. I tu zaczyna się problem.
Większość popularnych bylin ozdobnych tego nie zniesie. Lawenda? Zapomnij. Szybko zgnije. Trawy ozdobne? Tylko te konkretne, jak miskant. Chodzi o system korzeniowy. Musi być głęboki i odporny na gnicie. Bez tego roślina padnie po pierwszej ulewie.
Po miesiącu połowa z nich uschła. Okazało się, że woda stała w jednym miejscu za długo, a gleba była za ciężka. Mało brakowało do katastrofy. Wymieniliśmy podłoże i daliśmy rośliny o płytszych korzeniach. Uratowało to projekt.
Moim zdaniem kluczowe jest dopasowanie roślin do stref wilgotności. W najgłębszym miejscu (woda stoi godzinami) sprawdzą się kosaciec żółty i turzyce. Na obrzeżach, gdzie jest wilgotno, ale nie mokro, postaw na funkia czy żurawkę. Nie sadź wszystkiego byle jak. Podziel rabatę na trzy strefy : mokrą, wilgotną i suchą. Bez tego ogród nie zadziała.
Warto też pomyśleć o tym, jak rośliny będą wyglądać poza sezonem. Zimą ogród deszczowy może być pusty. Dlatego dodaj kilka zimozielonych gatunków, jak bergenia. Urozmaici to widok. A jeśli chcesz poznać szerszy kontekst zakładania całej instalacji, to odsyłam do głównego artykułu. Brzmi prosto, ale diabeł w szczegółach.
Kiedy warto wybrać inne podejście?
Ogród deszczowy to świetne rozwiązanie. Ale nie wszędzie się sprawdzi. Mam klientów, którzy zakochali się w idei, a potem mieli problem.
Nic nie działało. Po trzech miesiącach deszczówka stała jak lustro. Wtedy zaproponowałam coś innego. Zamiast ogrodu deszczowego zrobiliśmy suchą rynnę żwirową i łąkę kwietną. Efekt? Lepiej niż zakładaliśmy.
Moim zdaniem ogród deszczowy nie jest dobry, gdy masz bardzo mało miejsca (mniej niż 10 m²) albo gdy woda stoi dłużej niż 48 godzin po deszczu. Wtedy lepiej postawić na pojemniki retencyjne lub tradycyjne oczko wodne. Brzmi prosto. A jednak tyle osób idzie na siłę.
Inny przypadek to tereny silnie nachylone. Woda spłynie szybciej niż zdążysz posadzić rośliny. Tu sprawdzi się tarasowanie lub skalniak deszczowy. Więcej o tym, jak dobrać konkretne rozwiązanie do swojego terenu, znajdziesz w szerszym kontekście zakładania ogrodu deszczowego.
I tu zaczyna się problem. Ludzie myślą, że ogród deszczowy to uniwersalne lekarstwo. Cóż. Czasem lepiej iść w inną stronę. Nie zawsze warto walczyć z naturą.
Dodaj komentarz